niedziela, 24 stycznia 2021

Akrylowe obrazy

 Cześć ☺ W zeszłym roku zaczęłam malować farbami akrylowymi, ale nie zdążyłam zamieścić na blogu swoich prac, co właśnie czynię :) Obrazki pokazują etapy uczenia się i myślę, że dobrze widać jak malowanie się u mnie rozwijało. 

Przybory które zakupiłam to: Canson blok do akryli, farby akrylowe koh-i-noor, plastikowąa paleta oraz pędzle sylikonowe z Auchana (nie pamiętam firmy, takie z kolorowymi rączkami). To wszystko wystarczyło by zacząć przygodą z malowaniem:)

Pierwsze obrazki powstały na małych bloczkach wyciętych z bloku. To były moje pierwsze podejścia, więc nie chciałam niepotrzebnie zużywać materiału. Chodziło tylko o to, by przełamać pierwsze lody, zapoznać się z techniką i zobaczyć, na czym polega mieszanie kolorów i nakładanie farby.



Czytałam, że przy farbach akrylowych nie używa się wody, co trochę mnie zdziwiło i wydawało się niemożliwe do wykonania. Tego ptaszka namalowałam bez wody i jakoś wyszedł ^^


Poniższy obrazek jest formatu A5. Ćwiczyłam na nim malowanie tła oraz łagodne przejścia, gradienty. Tutaj już używałam wody wbrew zasadom, no trudno xD


Bijąca Wierzba to też format A5 (większych prac jak na razie nie robiłam). Zaczęłam czuć się w malowaniu pewniej. Wreszcie przełamałam swoją niechęć do malowania, która siedziała we mnie jeszcze od czasów szkolnych ;)


Pierwszy krajobraz, namalowany na podstawie TEGO obrazu. Mam jeszcze problem z uzyskaniem bardziej stonowanych kolorów, moje wychodzą żywsze, a czasami chciałabym jakiś bury odcień i nie wiem, jak go uzyskać.


Ostatni obraz to Hogwart, namalowany na podstawie TEGO obrazka. Wiele czasu zajęło mi jego ukończenie, aż dziwię się, że nie porzuciłam go w połowie;) Myślę, że warto było wytrwać w tym dziubaniu pędzelkiem. Jest trochę krzywo, generalnie pierwszy raz malowałam architekturę i miałam problem z symetrią. Co z tego, że szkic był prosty, skoro potem zamalowałam go tłem xD


Malowanie farbami akrylowymi okazało się całkiem przyjemne i nie tak trudne, jak zakładałam. Na pewno pewniej się czuję w akrylach niż w akwarelach, chociaż trudno mi powiedzieć, dlaczego. Najbardziej cieszę się, że wyszłam ze swojej strefy komfortu i spróbowałam czegoś, co od zawsze wydawało mi się zmorą na plastyce xD 

Lubicie malować farbami? 
Życzę spokojnego tygodnia i do zobaczenia za tydzień ☺

czwartek, 14 stycznia 2021

Siska i Tsi-Tsunga

 Cześć:) Przeglądałam dzisiaj mój szkicownik, szukając wolnej kartki na kolejny rysunek i natrafiłam na niedokończony lineart sceny z Sagi o Królestwie Światła. Nie namyślając się długo, chwyciłam za kredki i tak oto powstał poniższy rysunek :D 

Fanart przedstawia księżniczkę Siskę oraz Tsi-Tsungę, ukrywających się na drzewie przed potworami z Krainy Cieni. Ta niecodzienna przygoda stawia dumną i cnotliwą Siskę w trudnej sytuacji...bo ciężko się oprzeć Tsi-Tsundze, istocie natury, który wręcz emanuje zmysłowością, a do tego nie wie co to powściągliwość. Księżniczka cierpi, bo nie umie poradzić sobie z uczuciami, które nią owładnęły, a które nie powinny mieć miejsca. Wszak Tsi-Tsungę zawsze traktowała jak zwierzę, istotę poniżej jej stanu, kogoś, od którego najlepiej trzymać się jak najdalej...serce i ciało ma jednak swoje zdanie i wcale nie chcą biednej Siski słuchać:)


Jest tu ktoś, kto czyta Sagę o Królestwie Światła? Jak Wam się podoba historia tych bohaterów?

Życzę spokojnej nocy:)

sobota, 9 stycznia 2021

Inspiracja z okładki - Shira i Mar z tomu "Ogród Śmierci"

Cześć! Zaczęłam ten rok od rysowania, co jest dobrym znakiem😄 Być może wrócą mi chęci do tworzenia rysunków lub innych artystycznych rzeczy i posty takie jak ten, będą pojawiać się częściej. Obiecuje, że się postaram! To zresztą jedno z moich tegorocznych postanowień, publikować przynajmniej jeden post tygodniowo, co wiąże się z przynajmniej jednym rysunkiem na tydzień 😊. Dzisiaj mam dla was kolejną odsłonę serii "Inspiracja z okładki", która polega na tym, że rysuję swoją wersję okładki danego tomu Sagi o Ludziach Lodu, wzorując się na książkach wydawnictwa Pol-Nordica. 

Okładka tomu "Ogród Śmierci" przedstawia Shirę oraz Mara. Historia tego rysunku jest moim zdaniem bardzo ciekawa, więc po krótce Wam ją opowiem. Shira znajduje się we wnętrzu góry na Wyspie Czterech Wiatrów. Dziewczyna ma do przejścia kilkanaście niebezpiecznych grot, w których czyhają na nią różne zadania. Drogę przez te groty wskazuje jej Mar. Ten straszny potomek Ludzi Lodu trzyma w ręku pochodnię i dopóki wytrwale to robi, Shira podąża za jej blaskiem. To m. in. od niego zależy, czy dziewczyna odnajdzie drogę do Źródeł Życia, które są celem tej niebezpiecznej wędrówki.

Na blogu znajduje się szczegółowy artykuł na ten temat, jeżeli spodobała Wam się ta historia, to zapraszam KLIK 😊

Rysunek wykonałam w całości kredkami Polychromos, kolory połączyłam blenderem.


Na oryginalnej okładce z przodu znajduje się Shira, a z tyłu jest Mar z pochodnią, ja połączyłam te dwie strony w jedną.



Jeżeli chcecie zobaczyć pozostałe Inspiracje z okładki, to zapraszam do zakładki Spis Treści, znajduje się tam spis wszystkich postów znajdujących się na blogu, podzielone na te związane z Sagą o Ludziach Lodu oraz pozostałe.

Znacie historię Shiry i Mara? Jak podoba Wam się rysunek? 
Życzę udanego weekendu, wypoczywajcie😘

piątek, 1 stycznia 2021

Niespodzianka na rok 2021 :D

Witam wszystkich w roku 2021! Życzę Wam przede wszystkim zdrowia, spełnienia marzeń, uśmiechu na ustach, więcej czasu dla siebie i bliskich, chwil na odpoczynek i nic nie robienie...niech ten rok będzie obfitował w normalność💓

Przygotowałam na dzisiaj dwie istotne informacje, jedną złą i jedną dobrą (tak mi się przynajmniej wydaje😋). Zacznę od złej...usunęłam konto na Facebooku, a co za tym idzie nie jestem już administratorem fanpage'u Sagi o Ludziach Lodu. Oprócz mnie była tam jeszcze jedna administratorka, być może pociągnęła tą stronę dalej. Mam taką nadzieję, ponieważ strona zrzeszała ponad 1000 fanów Sagi o Ludziach Lodu i szkoda by było, żeby odeszła w zapomnienie😞. Facebooka usunęłam ponieważ w ostatnim czasie dwukrotnie moje konto było zaatakowane przez wirusa/hakerów, nie chciałam ryzykować jakimiś gorszymi konsekwencjami niż wysyłanie w moim imieniu dziwnych zdjęć...odejście z fanpage'a było dla mnie bardzo smutne i długo myślałam czym wypełnić tą pustkę, jak spotykać się i dyskutować z fanami Sagi...i tu dochodzę do dobrej wiadomości, chociaż jak będzie, to okaże się z czasem😉

Założyłam forum dotyczące Sagi o Ludziach Lodu. Jest ono oczywiście na etapie budowy, wszystkie tematy piszę sama, a w przypadku 47 części nie jest to takie proste. Moim marzeniem jest, aby forum było żywe i łączyło wyjątkową społeczność. Byłam już na trzech forach i każde zostało po pewnym czasie usunięte, czasami miałam wrażenie, że na tym temacie ciąży jakaś klątwa 😈 Jestem jednak zdeterminowana i mam zamiar zaryzykować. Jeśli będę musiała poczekać rok na użytkowników, to poczekam😂

adres strony to www.dolinaludzilodu.fora.pl

Poniżej wklejam baner, który przekieruje na stronę forum...może zostaniesz tam na dłużej? Chętnie też przyjmę pomoc w jego tworzeniu, osobiście nie mam doświadczenia w takich rzeczach i pewnie popełniam mnóstwo błędów, fajnie jakby ktoś czuwał nad tym razem ze mną😊 

Pozostaje mi już tylko zaprosić na forum (kliknij w baner) i życzyć miłego dnia😘




sobota, 31 października 2020

Wyzwanie Tuszitam zakończone

Cześć😊Jako, że październik dobiegł końca wrzucam resztę rysunków z wyzwania #tuszitam organizowanego na Instagramie (pierwszy post znajdziecie tutaj). Niestety nie dałam rady narysować 31 rysunków, już po pierwszym tygodniu miałam zaległości. Mimo to uważam, że jak na mnie to całkiem dużo prac wykonałam. Być może za rok uda mi się wytrwać do końca:)

Organizatorkami zabawy są: @timidite.art @karo.stopyra @pigmentovo_art @devangari.art @olsikowa @wlasart @oczami.patki @lubtiny @piotrowskarolina 

Zdjęcie pochodzi z Instagrama organizatorek

No to lecimy 😀

Dzień 8 - Eliksir. Od razu skojarzyło mi się z eliksirem wielosokowym i biedną Hermioną:)
Cienkopis Micron.



Dzień 9 - nostalgia. To uczucie dopada mnie na myśl o dzieciństwie. Jako dziecko uwielbiałam rysować postacie z Czarodziejek z Księżyca. Najbardziej utkwiła mi w pamięci Bunny Tsukino i postanowiłam spróbować ją narysować bez przypominania sobie jak wygląda;) 
Cienkopis Micron.



Dzień 10 - liść. Jako, że jesień jest moją ulubioną porą roku, postanowiłam zrobić zakładkę do książki z jesiennymi liśćmi, która już od dawna chodziła mi po głowie. 
kredki FC Polychromos.



Dzień 11 - paw. Tutaj postanowiłam namalować pawie pióro i muszę przyznać, że farby stają się dla mnie czymś przyjemnym, co zawsze wydawało mi się niemożliwe. 
Farby akrylowe na czarnej kartce.



Dzień 13 - klucz. Ponownie zainspirowałam się Harry'm Potterem i narysowałam słynny klucz z Kamienia Filozoficznego. 
Kredki FC Polychromos.



Dzień 12 - deszcz. Lubię deszcz i malowanie tego mglistego krajobrazu sprawiło mi dużą frajdę, chociaż zrobienie prostych kresek farbami to nie lada wyczyn i nie wyszło mi to zbyt pięknie 😆
Farby akrylowe.



Dzień 13 - pnącze. Skoro zbliżało się Halloween to musiała pojawić się dynia 🎃
Kredki FC Polychromos.



Dzień 15 - świetliki. Taki obrazek na szybko, nie miałam pomysłu xD 
Kredki FC Polychromos na czarnej kartce.



Dzień 16 - przetwory. Moje ulubione to bez wątpienia ogórki. Im bardziej kiszone, tym lepiej:) 
Kredki FC Polychromos.



Dzień 17 - księżyc. Dla wielu jest to obiekt idealny do rysowania , ale mi zawsze sprawiał trudności. Mimo to coś tam stworzyłam;) Czarny marker, szara kredka FC Polychromos.



Dzień 18 - insekty. To mój ostatni rysunek z wyzwania. Cieszę się, że zakończyłam go słodką, małą pszczółką :) 
Kredki FC Polychromos.


Gdybym miała podsumować wyzwanie codziennego rysowania, określiłabym je jako gorzką przyjemność. Super motywować się do ćwiczeń w rysunku, szczególnie kiedy trzeba stworzyć coś nietypowego, czego normalnie by się nie rysowało. Jednak w pewnym momencie zmuszałam się do tego i traktowałam rysowanie jako kolejny obowiązek... także uznałam, że nic na siłę i zakończyłam wyzwanie zanim się do końca wypaliłam ;) Dajcie znać, który rysunek najbardziej wam się spodobał. Czy wy też bierzecie obecnie udział w jakimś wyzwaniu i jak sobie z nim radzicie?
Życzę miłego weekendu 😘

Zapraszam na nowy post na moim drugim blogu KLIK

piątek, 9 października 2020

Wyzwanie Tuszitam dzień 1-7

Cześć😊 Pewnie wiele osób zna październikowe wyzwania zwane Inktober, w których codziennie robi się rysunek tuszem. Mnie nigdy nie korciła ta zabawa, bo po pierwsze tusz nie jest mi jakoś bliski, a po drugie codzienne rysowanie wydawało mi się niemożliwe. Jednak natrafiłam na inną zabawę, która mnie zaciekawiła. Tuszitam polega na dziennym rysowaniu wg podanego poniżej schematu, w dowolnej technice. Wyzwanie organizują na Instagramie: @timidite.art @karo.stopyra @pigmentovo_art @devangari.art @olsikowa @wlasart @oczami.patki @lubtiny @piotrowskarolina

zdjęcie pochodzi z konta organizatowki

Minął już pierwszy tydzień i pomimo natłoku zajęć, jak dotąd udało mi się sprostać zadaniu. Każdy rysunek powstał w czasie nie większym niż godzina i jest na formacie a5. Wybaczcie za jakość zdjęć, ale robiłam je telefonem w późnych godzinach wieczornych...swoją drogą muszę w końcu zainwestować w lepszy aparat 😅

Zapraszam do podsumowania Tuszitam dzień 1 do 7.

Dzień 1 - Lisek

Lisek powstał w tempie ekspresowym, gdyż o tuszitam przeczytałam późno w nocy. Wykonałam go  cienkopisem Micron na podstawie jakiegoś randomowego wzoru tatuażu znalezionego na Pintereście.


Dzień 2 - Grzyby. 

Niewielki widoczek z grzybkami na pierwszym planie. Wykonane farbami akrylowymi. Niewzorowane.


Dzień 3 - Maska

To hasło skojarzyło mi się z filmową maską, więc powstał portret. Wykonane markerami i kredkami na podstawie fotografii z filmu.


Dzień 4 - Paproć

Ta roślina zawsze pasowała mi do świata dinozaurów, które kocham. Jestem mega fanką Jurassic Park a moje ulubione dino to raptory. Na rysunku jest kompostognat, czyli taka mniejsza wersja welocyraptorów;) Wykonane kredkami i markerami. Dinozaur wzorowany na różnych refkach, reszta pomysł własny.


Dzień 5 - Rosa

Tu nie będzie oryginalnie, narysowałam pajęczynę z perłową rosą. Wykonane białym żelopisem i kredką na czarnej kartce. Wzorowane na fotografii.


Dzień 6 - Baśniowy

W mojej głowie powstał jednorożec w klimacie galaxy. Wykonane kredkami, czarnym Markerem i białym żelopisem. Niewzorowane.


Dzień 7 - Ornament.

Tutaj oddałam cześć kotkom, które kocham. Wykonałam cienkopisem Micron. Niewzorowane.


Znacie tą zabawę? Jeśli bierzecie udział, to chętnie zaobserwuje Wasze rysunki na Instagramie. Ja jestem pod @klaudek884. Teraz lecę rysować, bo mam zaległość z wczoraj, miłego weekendu 😚

sobota, 3 października 2020

Błędne Skały

Cześć 😊 Zapraszam na ostatni wakacyjny post, w którym oprowadzę Was po labiryncie skalnym w Górach Stołowych.

Zacznę może od parkingu, bo zostawienie samochodu w pobliżu Błędnych Skał nie jest taki proste. Tuż przy kasach, najbliżej wejścia do labiryntu) znajduje się płatny parking, do którego prowadzi droga jednokierunkowa. Samochody poruszają się wahadłowo i godziny wjazdu i zjazdu są odgórnie ustalone. Jeśli chcecie tu zostawić autko, to poczytajcie sobie najpierw jak to wygląda. 

Zaproponuję Wam jednak ciekawą alternatywę. Samochód można zostawić niżej, na sporym, darmowym parkingu. Stamtąd czeka Was około 40 minutowe podejście pod Błędne Skały szlakiem niebieskim i czerwonym. Jeśli nie lubicie iść na łatwiznę, to polecam to rozwiązanie, przecież chodzenia po górach nigdy za wiele :D 

Przed wejściem do labiryntu mijamy punkt widokowy, warto zrobić sobie zdjęcie i ewentualnie skorzystać z toalety. Następnie kupujemy bilety i ruszamy w drogę.

Co do opisu samej wędrówki po Błędnych Skałach, to zapraszam na fotorelację, która najlepiej odda klimat tego miejsca.









Wąziutko nie?😄

droga powrotna

Jak już przejdziemy cały labirynt trzeba odszukać tabliczkę ze strzałką i napisem powrót. Dzięki temu bez problemu wrócicie do samochodu, a nie tak jak my będziecie błądzić dwie godziny po nieznanych szlakach i poza szlakiem😆

Co do praktycznych wskazówek, to odradzam zabieranie do labiryntu dużych plecaków i kijków. W pewnych miejscach jest na prawdę bardzo ciasno. Osoby z klaustrofobią i brzuszkiem też mogą mieć problem. 

Ostatniego dnia pobytu w Ścinawce Górnej weszliśmy na małą górkę o nazwie Nowa Kopa. Nie prowadzi do niej żaden szlak, idzie się trasą wycinki drzew. Na szczęście zakaz wstępu obowiązywał do 28 sierpnia, a my poszliśmy tam dzień później 😏




A tak zaczynałam niemal każdy poranek, ah czego więcej do szczęścia potrzeba 💓

Było też ognisko...

oraz strzelanie z wiatrówki😁

Moja mała wiatróweczka💓

Na koniec zostawiłam dla właścicielki domku rysunek. Niestety dysponowałam tylko kartką w kratkę i długopisem, jednak najważniejsze, że się spodobało 😊.


W ten sposób dobiegłam do końca moich wakacyjnych wspomnień. Teraz pozostaje mi planować następne wczasy...może będą to ponownie Bieszczady...

Na koniec zapraszam Was na nowy post na moim drugim blogu KLIK. Jeżeli lubicie czytać o kosmetykach, urodzie i zdrowiu to zapraszam do zaobserwowania💋

Życzę miłego wieczoru i spokojnej niedzieli😘

niedziela, 27 września 2020

Twierdza Kłodzko i podziemne labirynty

 Cześć😊Pod koniec sierpnia wyjechaliśmy do mieściny zwanej Ścinawką Górną, znajdującą się pomiędzy górami Stołowymi a Sowimi, 10 minut drogi od Kłodzka. Wynajęliśmy mały domek piętrowy, z pięknym ogrodem i sadem oraz gwarancją braku sąsiadów. 







Jako pierwszą wycieczkę wybraliśmy zwiedzanie Twierdzy w Kłodzku. Zaparkowaliśmy samochód na dużym parkingu Twierdzy Kłodzko, jest on darmowy, ale trzeba się trochę nagimnastykować by tam dojechać, gdyż uliczki są wąskie, kręte i strome. Niemal jak w jakimś Włoskim miasteczku😁.



Zjedliśmy pyszny rosół i schabowego w małej restauracji, której niestety nazwy nie pamiętam, coś z domowym jedzeniem (na przeciwko niej na ścianie kamienicy wisiała rzeźba raka, nie umiem znaleźć tego miejsca na mapach google, ale może ktoś kojarzy😆). Z parkingu warto przejść się nieco dalej, aż do mostu gotyckiego, który stanowi jedną z atrakcji okolicy.

Widok z mostu gotyckiego

Na samym początku, jeszcze pod murami Twierdzy jest kasa biletowa do zwiedzania Podziemnej Trasy Turystycznej, ale ominęliśmy ten punkt i poszliśmy dalej, gdyż nie można tam było kupić biletu na zwiedzanie labiryntu, a potem zapomnieliśmy o tej trasie 😢.

Poszliśmy więc w górę Twierdzy, ale po drodze natknęliśmy się na strzałkę z napisem (coś w stylu) "wystawa minerałów". Okazało się, że trafiliśmy na zwiedzanie katakumb i mini stoisko z różnymi kamieniami. Wejście było .bezpłatne😀


Magiczny portal :)





sarkofagi 💀



Wreszcie dotarliśmy do kasy biletowej. Kupiliśmy łączny bilet na zwiedzanie labiryntu oraz powierzchni Twierdzy. Polecam głównie tą pierwszą część, jest to coś zupełnie innego niż zwykłe chodzenie po korytarzach 😋. Wejścia są na konkretną godzinę, a przejście trwa około półtora godziny i jest z przewodnikiem. Przewodnik dokładnie wyjaśnia, po co zostały zbudowane korytarze pod twierdzą. Jest to ciekawa opowieść o obronie jej murów oraz o różnych sposobach na przedostanie się do centrum Twierdzy. Łączna długość korytarzy wynosi około (o ile dobrze pamiętam) 7 km, ale do zwiedzania udostępniony jest jeden kilometr. Wierzcie mi, że to wystarczy, bo niemal całą drogę idzie się gęsiego, jeden za drugim z pochyloną głową, lub zgięci w pół. W pewnym momencie korytarz ma wysokość około metra i trzeba chodzić w kuckach. Jeśli ktoś obawia się tak wąskich przejść, może wybrać łatwiejszą drogę😉.



Zwiedzanie powierzchni może odbywać się bez przewodnika. Czekają nas tu różne pomieszczenia z eksponatami i gablotami a także widoki na panoramę Kłodzka i Sudetów.





Fajna prycza nie?😆

Długo się przyglądałam tej scenie💀😆

Widoki z bastionów twierdzy







Na dzisiaj to tyle, mam nadzieję, że trochę Was zaciekawiłam tą wycieczką. Muszę przyznać, że samo Kłodzko jest bardzo ładne, co można zobaczyć chociażby na zdjęciach z widokami na miasto. W następnym poście zabiorę was do Błędnych Skał i to będzie ostatni wakacyjny post w tym roku. Miłej niedzieli 💓

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...