Pierwszy obraz, który nią wypaliłam to hipogryf na zwykłej sklejce. Niezbyt dobrze wypala się na takim drewnie, ale na wypróbowanie jest ok. Różne końcówki pozwalają uzyskać rozmaite efekty, ale ich wymiana jest trudna. Trzeba posługiwać się kombinerkami i bardzo uważać, by się nie poparzyć.
Następnie powstały dwie podkładki pod kubek. Pierwsza przedstawia herb Hufflepuffu, a druga to mandragora na tle górskiej doliny...czyli trochę Harry'ego Pottera i trochę Ludzi Lodu, jak zawsze 😄
Wypalanie na takich krążkach jest bardzo przyjemne, ale niestety jeśli są słabej jakości, tak jak te, to ciężko uzyskać ciekawy efekt cieniowania, a głębia koloru nie jest tak duża, jak np. wypalanie na prawdziwym kawałku drewna.
Do tej pory zrobiłam trzy podkładki metodą wypalania. Zgredek powstał już dawno temu, jeszcze starą wypalarką, ale że krążek był lepszej jakości, to i efekt jest lepszy, a wypalanie szło gładko.
Na koniec zdjęcie Work in Pregoress.
To by było na tyle, teraz lecę oglądać ostatni odcinek Tokio Ghoula, jestem podekscytowana😆Dziękuję za uwagę i do następnego razu😘
Ojej, piękne prace pokazujesz, jestem oczarowana, wspaniale radzisz sobie z wypalaniem! :) efekty są naprawdę fantastyczne! podziwiam jak oddajesz szczegóły i jak piknie cieniujesz! Cuda!
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :)
Usuńo kurcze to jest niezwykłe doprawdy :D
OdpowiedzUsuńMiło mi:)
UsuńPrzepiękne podkładki a hipogryf to już w ogóle czad <3 Doskonale Ci to wychodzi :) Tokio Ghoul jakoś obejrzałam do połowy i przerwałam, nie wiem czemu do tego nie wróciłam ani nie pamiętam na czym skończyłam ;p.
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Ja też przerwałam oglądanie Tokio Ghoul, po jakimś czasie do niego wróciłam i już poleciałam z nim do końca, opłacało się :)
Usuńudanego dnia :)
OdpowiedzUsuńnice article guys :)
OdpowiedzUsuń