sobota, 24 września 2016

Podaj Dalej Challenge od Jula Lou

   Wreszcie skończyłam kolejny challenge, tym razem nominowała mnie JulaLou, której bardzo za to dziękuję :* Wszystkie poprzednie challenge wykonywałam kredkami, więc tym razem postanowiłam namalować digital painting. Z tego powodu rysowałam to tak długo, ale moim zdaniem poświęcony czas był wart efektu końcowego. Z resztą oceńcie sami:)



Kilka etapów powstawania


Drugą część challengu będzie w innym czasie, kiedy znajdę chwilę na wymyślenie jakieś postaci. Mam nadzieje, że nie będziecie długo czekać, pozdrawiam:)

piątek, 23 września 2016

Takumi Usui - postać z anime wg. mojego pomysłu i trochę mangi w tle;)

   Ostatnio pokazałam Wam moją pierwszą mangową pracę przedstawiającą główną bohaterkę anime pt.: Kaichou wa maid sama!", teraz przyszła kolej na drugą ważną postać - Usui'ego. Tym razem jednak zinterpretowałam go wg swojego stylu, więc nie jest to typowa manga. Niestety  nie wyszedł mi tak charakterystycznie jak chciałam, ma dziwna minę i nie wygląda na zbyt sympatycznego. Właściwie to w filmie też nie był wesolutki, więc powiedzmy, że to jest ta jego gorsza strona;) W tle umieściłam małe portreciki Misaki, bo była urocza kiedy się złościła;P



Znalazłam w telefonie zdjęcia z etapu tworzenia poprzedniej pracy, więc Wam pokarzę:)



  Obejrzałam już wszystkie odcinki, szkoda, że nie było ich więcej:/ Obecnie oglądam Lovely Complex i jestem na 8 odcinku:) Na początku trochę drażnił mnie styl rysowania postaci, ale teraz kocham to anime:)

A jakie jest Wasze ulubione anime i o czym? Piszcie, chętnie prześledzę tematy i może znajdę coś dla siebie:)

środa, 21 września 2016

Uwaga, ankieta!

  Witajcie moi mili. Mam do Was wielka prośbę, abyście zagłosowali w ankiecie znajdującej się z prawej strony bloga. Ankieta dotyczy tego, czy czytacie moje opowiadanie i ma na celu pokazanie mi ile osób rzeczywiście je czyta, lub ma zamiar to robić. Z góry Wam dziękuje:*

Pozdrawiam, Klaudek:)

Fanfiction część druga - Rozdział 2


 ROZDZIAŁ 2
" Nazywam się Silje..."

   Księga, którą Hanna znalazła pod starą szafą na strychu była ciężka i bardzo stara. Świadczyły o tym pożółkłe kartki i pomarszczona, gruba okładka ze skóry. Dziewczyna ręką starła z niej warstwę kurzu, spod której wyłoniły się inicjały S.A. napisane ładnym, ozdobnym pismem. Usiadła w fotelu i z podekscytowaniem otworzyła na pierwszej stronie bojąc się, że język okaże się całkiem dla niej niezrozumiały. Okazało się, że księga została napisana starannie, w języku staronorweskim, jak najbardziej czytelnym. Hanna już po kilku zdaniach pojęła,  że ma do czynienia z kobietą...

  "Rok pański 1586.
Nazywam się Silje Arngrimsdatter, córka kowala Arngrima. Swoją historię opisuję będąc w miejscu, które można w tym samym stopniu zarówno kochać jak i nienawidzić, które napawa mnie strachem przed jutrzejszym dniem, ale również sprawia że serce mi się ściska ze wzruszenia ilekroć patrzę na to co mnie otacza. Jestem w Dolinie Ludzi Lodu.

poniedziałek, 19 września 2016

Kolorowanka #3 - Gejsza

  Pisałam kiedyś, że będę tworzyć kolorowanki ukazujące różne stroje ludowe, charakterystyczne dla danego regionu. Była już Indyjska Księżniczka, oraz Słowiański Strój Ludowy, a teraz zapraszam na podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie po miękkiej trawie dumnie kroczy Gejsza:)
W stroju niemal każdej Gejszy zdecydowanie dominują wzory kwiatowe, ale można też dostrzec motyw trawy i liści. Na wachlarzach leżą wiśniowe kwiaty, a we włosach mają kwietne stelaże:)

Zostawiam Was z moją Gejszą, mam nadzieję, że się spodobała:) Macie może pomysł na inną kolorowankę ukazującą jakiś fajny, wzorzysty strój ludowy? 

Pozdrawiam:)



niedziela, 18 września 2016

Promarkery #5 - Porównanie sposobów kolorowania

  Dzisiaj będzie o rysowaniu markerami, a dokładnie porównam sposoby kolorowania, które do tej pory wykorzystywałam. Na marginesie powiem, że rysowanie Promarkerami to ogromna frajda, ale i pożeracz czasu, którego nie mam zbyt wiele, stąd tak rzadko dodaje rysunki wykonane tą techniką. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała go więcej i rozwinę swoje" markerowe" umiejętności;) Z drugiej strony do tego posta nazbierałam sporo nowych rysunków, więc mam co pokazać:) Zaczynamy:


1. Kolorowanie od koloru jaśniejszego do ciemniejszego.
Jest to sposób, od którego zaczęłam moją przygodę z markerami. Nakładam najpierw kolor bazowy, najjaśniejszy, a następnie tony coraz to ciemniejsze, oraz zacieram granicę między kolorami poprzez nakładanie na nią koloru poprzedniego. Np. koloruje twarz IVORY, następnie przyciemniam niektóre miejsca BLUSH, a granicę pomiędzy tymi dwoma kolorami zacieram ponownie IVORY. Strasznie jest z tym dużo roboty, szczególnie jeśli nakładamy kilka odcieni. Oczywiście mogłabym to zrobić tylko dwoma, ale ja lubię kiedy tonacja koloru jest szeroka i np. do kolorowania skóry używam zazwyczaj czterech kolorów:

1. IVORY
2. BLUSH
3. SOFT PEACH
4. COCOA/LIHGT BROWN

Przykład rysunków pokolorowanych w ten sposób:

Jak widać jeszcze za bardzo szaleję z kolorami i nie mam umiaru;) Szyja wygląda jak drewniana:/ Zbyt dużo używam brązu i zbyt mocno przyciskam marker dlatego widać na włosach takie grube kreski.


Ten rysunek wyszedł już lepiej, opanowałam się z dodawaniem brązu i delikatniej pocieniowałam. Włosy też wyglądają ładniej, gdyż zmniejszyłam nacisk markera i dodałam przebłysków białym żelopisem. 



Poniższy rysunek to moja interpretacja mangi:D Jestem zadowolona, bo udało mi się zrobić coś nowego, czego nigdzie nie widziałam;) Tym razem udało mi się zapanować nad cieniowaniem i rysunek jest estetyczniejszy. 


Wniosek? czasami im mniej tym lepiej:)

Jeszcze oczko:




2. Kolorowanie od ciemnego koloru do jasnego.
Widziałam ten sposób na pewnym filmiku i wydał mi się "dziwny", tzn. nienaturalny. Spróbowałam swoich sił w tej metodzie, ale nie przypadł mi do gustu. Lubię, pogłębiać kontrast w miarę rysowania, a przy tej metodzie trzeba już na początku wiedzieć jakich kolorów się użyje.

Pierwsza próba wyszła fatalnie, w ogóle co za stwór??


Kolejne podejście to tej techniki było już trochę lepsze, efekt końcowy nawet nieco dorównywał metodzie pierwszej, ale zbyt dużo było z tym kombinowania




3. Kolorowanie bez zacierania granic.
Oglądając prace innych, zauważyłam, że osiągają śliczne efekty używając jedynie np. dwóch odcieni koloru: bazowego i jego ciemniejszego odpowiednika, który ma stanowić cień, często bez zacierania granic między nimi. Taki styl przypomina mi kreskówki, np. Scooby Doo, więc poniżej moja interpretacja:


Próbowałam wykorzystać tę technikę w mangowym stylu. Na pewno w ten sposób rysuje się łatwiej w porównaniu z cieniowaniem.



4. Kolorowanie poprzez nakładanie kilku warstw tego samego koloru.
Ta metoda przyda się na pewno komuś kto nie posiada dużej gamy kolorów. Polega na tym, że kolorujemy obszar np. COCOA i co jakiś czas nakładamy ten sam kolor w miejscu gdzie chcemy żeby było ciemniej. W poniższym rysunku wykonałam 4 warstw każdego koloru.


Efekt osobiście niezbyt mi się podoba, mimo, że lekkie cieniowanie jest. Ta technika pasowałaby może do prostych grafik typu clipart;)


4. Kolorowanie bez lineartu
Ta metoda wydaje mi się najtrudniejsza, gdyż musimy zbudować kształt samymi kolorami, nie używając konturu. Wykonałam, więc delikatny szkic ołówkiem, a następnie nakładałam kolory metodą nr. 1. To oko to moja pierwsza praca tego typu.



Efekt jest bardzo fajny, chociaż trzeba się trochę namęczyć:)


    Jest wiele sposobów rysowania markarami, ja wymieniłam jedynie te które znam. Domyślam się, że musi ich być znacznie więcej i ta wszechstronność zastosowania moim zdaniem jest fascynująca:) Jestem ciekawa jakimi Wy posługujecie się technikami, lub która wydaje Wam się najciekawsza, piszcie w komentarzach:)

Wszystkie rysunki razem:



Pozdrawiam:*


sobota, 17 września 2016

Powrót do przeszłości, czyli jak i co rysowałam, kiedy byłam "mała":)

    W dzisiejszym poście pragnę pokazać Wam CO i JAK rysowałam, kiedy chodziłam do podstawówki, gimnazjum i liceum. Nie będą to jednak moje stare prace, bo niestety takich nie posiadam. Pokarzę Wam rysunki, które narysowałam obecnie, ale które mają przypominać te z dawnych czasów:) Coś jak odwrócone "Draw This Again". Muszę przyznać, że strasznie dużo miałam frajdy próbując sobie przypomnieć i narysować moje dawne pomysły, a miałam ich sporo;) Tutaj pokażę tylko nieliczne, ale postaram się opisowo przedstawić w skrócie moją dawną twórczość, jesteście ciekawi? Jeśli tak, to zapraszam:)

Musicie wziąć ten post z przymrożeniem oka, rysunki dają wiele do życzenia i jestem pewna, że kiedyś wyglądały ładniej, teraz nie umiem ich tak fajnie narysować;)

    Przygoda z "poważniejszym" rysowaniem zaczęła się w podstawówce, kiedy miałam około 9 lat. Głównym tematem moich prac były przygody dwóch superbohaterów: Alfa i Rafla. Są to pluszaki, które żyją na Planecie Misiolandia i które przez przypadek otrzymują magiczną moc zwaną Mocą Superbohaterów. Dzięki niej strzegą bezpieczeństwa planety i chronią inne maskotki przed złym Darkiem :D Na podstawie tego pomysłu stworzyłam serię komiksów i napisałam dwie książki. Jeszcze tylko dodam, że bohaterami były moje i mojego brata maskotki, a Alfa mam do dzisiaj i ma już 23 lata, teraz bawi się nim mój synek:)


Komiks pt. "Madame Budum". Nie pamiętam skąd wziął mi się pomysł na tę, przypominającą chodzącą dżdżownicę kobietę. Pamiętam, że była seksowna, paliła długie fajki i tańczyła na róże:D Najlepsze jest to, że rysowałam ją kiedy miałam około 13 lat (szok) i zaraziłam tym swoją kuzynkę. Na szczęście moja mama tego nie widziała;)



Koniki My Little Pony. Byłam ich mega-hiper-wielką fanką, ale uwaga, chodzi oczywiście o tą starą wersję:) Rysowałam je wszędzie i w ogromnych ilościach, zwykłe Pony, latające Pony, pływające Pony itd. :)



Gimnazjum obfitowało w próby rysowania Mangi, głównie Sailor Moon.
Czy wy też bawiłyście się w podstawówce w Czarodziejki z Księżyce? Ja zawsze byłam tą z Wenus;) Wracając do rysunków, to spróbowałam wczoraj narysować z pamięci Bunny Tsukino i myślę, że wyszło całkiem fajnie:) Pomyliłam trochę kolory i zapomniałam o kokardzie, ale sporo szczegółów pamiętałam:)


Nałogowo rysowałam też różne zwierzaki, ale nie jestem w stanie tego dobrze powtórzyć, te poniżej zapamiętałam najbardziej;)


W gimnazjum rysowałam dwa komiksy. Jednym z nich był "Psio", gdzie występowały psy zamiast ludzi. Uczyły się, chodziły do pracy, na randki itd. Nie pamiętam dokładnie fabuły, ale był jakiś wątek kryminalny z porwaniem syna Psia;)


Komiks: "Między Piekłem a Niebiem". Ten komiks rysowałam z koleżanką do gazetki szkolnej. Historia opowiadała o perypetiach Diabłów i Aniołów i miłości między nimi. Najciekawsze jest to, że postacie występujące w tym komiksie to byli konkretni uczniowie i nawet mieli w komiksie te same imiona! :D Niektórzy się na to oburzali, ale kto by ich tam słuchał;) 


W między czasie zmieniałam styl rysowania, przez mangowy, aż po styl typu W.I.T.C.H., kojarzycie te bohaterki?  Tym stylem rysowałam potem m Liceum, a manga przestała mnie interesować.
Poniżej pokazałam też jak rysowałam profil człowieka.


Jeśli chodzi o szybkie rysunki w pamiętniku to wyglądały np. tak  jak poniżej, Jak widać stałym elementem rysunków były kreski nad nosem:D Do tego blask we włosach w formie zygzaków, dzbankowaty kształt twarzy i TE dłonie (nie wiem jak je opisać;)) Do tego sweter w paski i dzwony.
Te buźki przewijające się przy każdych rysunkach nie są przypadkowe, bo wtedy również rysowałam je przy każdej okazji, tak samo jak króliczki i strzałeczki:)


   Pamiętacie taki zespół "Tokio Hotel"? Dwóch bliźniaków, jeden z czarnymi włosami i grzywką na oczach, a drugi blondyn w dredach. W czasach liceum miałam z koleżanką na ich punkcie obsesję i wciąż rysowałam ich podobizny XD Powstał też komiks z nimi w roli głównej, narysowany w stylu W.I.T.C.H. . Próbowąłam to odtworzyć, ale niestety nie potrafię. Wtedy naprawdę ładnie rysowałam i teraz po prostu bym zakłamała i zepsuła tamtą technikę:P 

A jednak spróbowałam ich narysować, ale są śmieszni:D


   Jak widać, w czasach szkolnych wiele wzorowałam się na innych stylach i próbowałam przerysowywać istniejące postaci. Obecnie mam swój własny styl, który określiłabym mieszanką realizmu z mangą, oraz głównie rysuje postacie z głowy, nie przerysowuje prac innych. Myślę, że to doskonale pokazuje w jaki sposób dojrzewa rysowanie:)


Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was specjalnie, jestem ciekawa jaki byłby Wasz "Powrót do przeszłości", może ktoś się skusi i taki opublikuje? Chętnie poczytam:D

 

piątek, 16 września 2016

Funfiction część druga, Rozdział 1


W poprzedniej części

    Patricia Pettit należy do niezwykłego rodu, zwanego Ludźmi Lodu. Ich szczególną cechą jest posiadanie specjalnych zdolności związanych z magią i światem duchów. Patricia jest współcześnie żyjącą Wybraną, co oznacza, że ma w sobie więcej mocy niż inni. Swoje zdolności postanawia wykorzystać, aby uratować kogoś, kto popełnił samobójstwo ponad trzy wieki temu. Dzięki pomocy ducha jej przodka - Targenora , cofa się w czasie do XVII wieku i wchodzi w ciało Hanny - dotkniętej złym dziedzictwem nastolatki, której los skończył się tak okrutnie. Hanna jest bardzo trudnym dzieckiem, posiada w sobie niemal wyłącznie negatywne uczucia, nie zależny jej na nikim i izoluje się od świata. W dodatku jest nękana przez Tengela Złego - przodka wszystkich Ludzi Lodu, złego czarnoksiężnika, dzięki któremu w ich rodzinie rodzą się dotknięci złym dziedzictwem, którzy mają służyć złu. Patricia postanawia zrobić wszystko, aby Hanna uwolniła się od dziedzictwa i Tengela Złego i żeby stała się dobra. Będąc w jej ciele stara się nauczyć ją miłości i przekazać jej wszystkie pozytywne emocje. Zderzenie tych dwóch istnień stwarza niepowtarzalna mieszankę składającą się z Wybranej, oraz Dotkniętej. Być może to właśnie taka osoba jest w stanie na zawsze unicestwić Tengela Złego i uwolnić świat od jego mocy. Tymczasem przed Hanną długa droga do zaakceptowania jej przez społeczeństwo, czy Patrici uda się przezwyciężyć wolę zła, która wciąż drzemie w Hannie?



CZĘŚĆ DRUGA
JESTEM DOTKNIĘTA


 ROZDZIAŁ 1
" Skarb"


  Na Grastensholm zapanowało wielkie poruszenie. Cały dom drżał od rozmów, radosnych uścisków i łez wzruszenia. Hanna czuła, że jej złość do poszczególnych mieszkańców słabnie coraz bardziej i że jest w stanie przyjmować dobro i życzliwość ludzi. Pozostały jednak dwa problemy. Pierwszy, to nieakceptowanie dotyku nikogo prócz jej rodziców i prababki Liv. Każdy kto chciał ja objąć, lub położyć jej dłoń na ramieniu zostawał odtrącony. Hanna robiła to z niechęcią do samej siebie, ale nie potrafiła inaczej. Za każdym razem, gdy ktoś się zbliżał czuła ciarki na plecach i odrazę. Nie potrafiła w żaden sposób stłumić tego wstrętu i to ją bardzo martwiło. Miała nadzieję, że i ten problem po pewnym czasie uda się rozwiązać, nie chciała krzywdzić innych swoją oziębłością, szczególnie rodziny.

wtorek, 13 września 2016

Manga poraz pierwszy - Misaki Ayuzawa

   Ten post będzie bardzo nietypowy, gdyż do tej pory nie pokazywałam na blogu żadnej pracy w stylu mangowym. Powód jest prosty, do tej pory nie rysowałam mangi. Jedyną styczność z tym tematem miałam w liceum, kiedy czytałam "Wspomnienia Demona" i zarysowywałam pamiętnik wizerunkami Eclipsa;) Jeśli zaś chodzi o Anime to w podstawówce oglądałam Sailor Moon, ale to nic nadzwyczajnego, a potem widziałam kilka filmów pełnometrażowych. Podobały mi się, ale nie szukałam więcej i jakoś mnie nie inspirowały do rysowania...aż do teraz.

  Podejrzewam, że największy wpływ na moje zaznajomienie się z tematem miałyście Wy i Wasze blogi. Niemal na każdym kroku oglądam mangowe prace i widzę króciutkie anime i zastanawiam się, co jest w tym takiego fajnego, że niemal każdy nowy blok, który oglądam ukazuje tę japońską sztukę. Tak więc odpaliłam youtuba i zaczęłam przeglądać top 10, top 50, top anime romans, top anime demons itd itp. Ale żadna z tych kultowych propozycji nie przyciągnęła mojej uwagęi. Pomyślałam, że to znak, anime nie jest po prostu dla mnie. Dałam jednak sobie jeszcze jedną szansę i postanowiłam przebrnąć przez przynajmniej jeden cały odcinek jakiegoś pierwszego lepszego anime. Odpaliłam Kaichou wa maid sama. Była godzina 21, a skończyłam oglądać o 1,30 w nocy po jedenastu odcinkach. Te anime mnie totalnie wciągnęło. W nocy mi się śniło. Następnego dnia obejrzałam kolejne pięć części, a potem w nocy znowu mi się śniło. Czuję się jakbym była w anime, serio. To jest ta magia japońskich filmów animowanych, teraz już w nią nie wątpię:D

  Musiałam uwolnić z siebie tą obsesję, więc przelałam ją na papier. w ten sposób powstał mój pierwszy mangowy obrazek. Przedstawia główną bohaterkę ww anime - Misaki Ayuzawa. Rysowanie jej to była przyjemność:)


Rysunek wykonałam w szkicowniku kredkami Polycolor z K-I-N, oraz częściowo Mondeluz. Czas około dwie godziny.


   Jeszcze kilka słów o fabule. Historia rozgrywa się wśród licealistów szkoły, do której uczęszczają głównie chłopcy. Przewodniczącą tego liceum jest Misaki, której marzeniem jest szkoła koedukacyjna, w której dziewczyny będą czuły się równe chłopakom i bezpieczne. Misaki jest bardzo surową, twardą i nienawidzącą mężczyzn prymuską i bardzo zależy jej na swojej i szkoły reputacji. Z tego powodu ukrywa przed wszystkimi pewną tajemnicę. Misako po szkole pracuje w restauracji, gdzie przebiera się w fartuszek i zamienia w uprzejmą, słodką pokojówkę gotową usługiwać z uśmiechem każdemu, kto wejdzie.
Misaki przeżywa koszmar, kiedy najpopularniejszy chłopak w szkole- Usui, odkrywa jej tajemnicę. Na domiar złego przyczepia się do dziewczyny wyraźnie nią zainteresowany. Misaki traktuje go jak piąte koło u wozu i na każdym kroku daje mu do zrozumienia, żeby się od niej odczepił. Nie potrafi mu zaufać i nie wierzy w miłe słowa, ani gesty które Usui śle pod jej adresem. Pytanie, które nasuwa się od razu po pierwszym odcinku to "Czy Usui'emu uda się roztopić lód w sercu Misaki i ona wreszcie go zaakceptuje i doceni jego zainteresowanie, czy mu zaufa?", bo za szczere uczucia tego chłopaka jestem pewna;)
Seria jest romantyczna, pełna humoru i narysowana ładna kreską, jest w niej wszystko to, co lubię:)

Jeżeli miałabym się doszukiwać minusów, to może trochę zbyt dużo pokazują rysunków w takim stylu...prześmiewczym, nie wiem jak to nazwać, np. że zamiast normalnej postaci jest biały kokon z głową tej postaci;) Poza tym Usui to typ IDEALNY, cały czas patrzę na niego jak na superbohatera, mógłby być trochę bardziej jak nastolatek;)

Jest jeszcze jeden plus oglądania anime, jestem od tej pory weselsza:)

Jak Wam się podoba rysunek? Znacie może to Anime? Pozdrawiam:*


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...